Sytuacja w skrócie wygląda tak:
1. Muszę podjąć decyzję, czy składać papiery o przymusowe leczenie matki, bo ona sama się
leczyć nie pójdzie.
2. Muszę podjąć decyzję, czy tu zostać, czy przeprowadzić się ze starym.
Kolejna rzecz, jest taka, że hmm. Wydaje mi się, że z dnia na dzień coraz bardziej kocham.
Więc nie pierdol mi tu jaki to jesteś, że zawodzisz, że jesteś głupi.
Albo możesz.
Co najwyżej kocham głupka.
Kocham CIĘ głupku.
heaven help me now
heaven dry my tears
heaven hold me now
heaven drive my fears
away...
kotku, kocham cię, ale tak chujowo
radzę sobie bez ciebie. Bądź
przy mnie. Proszę.
Proszę.
Błagam.
bardzo
Chujowa sprawa, gdy człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, że w sumie jest nikim.
Chociaż zmieniają się ambicje i plany, to i tak gdzieś w środku są te nadal niespełnione.
Dawno nic nie pisałam, w sumie nie było takiej potrzeby. W gruncie rzeczy czuję się szczęśliwa. Jednak teraz, w momencie, gdy znów rodzą się czarne scenariusze, gdy boję się o jutro, gdy zamiast spać zostaję obudzona przez matkę, a potem muszę słuchać jej popierdolonych krzyków ciężko mi myśleć o czymkolwiek miłym.
Święta i Sylwester były w gruncie rzeczy w porządku, nie wiem, czy teraz sobie odbijają to, że nie mieli jak się na siebie wydzierać czy co innego. Nie potrafię ich zrozumieć i w gruncie rzeczy nie wiem czy chcę. Wiem, że chciałabym zasnąć normalnie, a nie słuchać tego i zadręczać się tym.
Może to i egoistyczne, ale ja wobec nich nie mogę mieć żadnego zdania, a co dopiero żeby ktokolwiek w domu miał wziąć je pod uwagę.
Chcę spać, chcę mieć spokój, chcę normalnie żyć.
http://www.youtube.com/watch?v=PDcvXtRif5A
Tagi: myslovitz
Jeśli ty masz wszystkiego dosyć
i ja mam dość wszystkiego,
to które z nas będzie miało
na tyle siły,
by było
dobrze?
Cieszę się, że cie mam.
Cieszę się, że jesteś.
Czasem jednak nie mogę
poradzić sobie sama z sobą
dziwi mnie, że ty
nie masz mnie wciąż
dosyć
Tagi: smutek
Przedostała się w parszywy czas
Przez ulice zakażone bezradnością dni
Przez korytarz betonowych spraw
Pewność że my
Mimo wszystkich nieprzespanych nocy
Mimo prawdy porzuconej na rozstajach dróg
Potrafimy w rzeczywisty sposób
Znaleźć się już
W domu będzie ogień
A do domu proste drogi
Wiodą słusznie moje stopy
Nie zabraknie mi sił
Czas poplątał kroki
Jest łagodny i beztroski
Ma zielone kocie oczy
Tak samo jak Ty
Nauczyłem się umierać w sobie
Nauczyłem się ukrywać cały strach
Nie do wiary że tak bardzo płonę
Nie do wiary że rozumiem każdy znak
Zapomniałem że od kilku lat
Wszyscy giną jakby nigdy ich nie miało być
W stu tysiącach jednakowych miast
Giną jak psy
Dobre niebo kiedy wszyscy śpią
Pochlipuje modlitwami niestrudzonych ust
Tylko błagam nie załamuj rąk
Chroni nas Bóg
Ja mógłbym tyle słów utoczyć
Krągłych i beztroskich
Ze słonego ciasta zmierzchów
Jeśli zechcesz je znać
Wzrok przekroczył linię
Horyzontu aby zginąć
A Ty przy mnie śpisz i żyjesz
Nieodległa w snach
Nauczyłem się...
To ja, ten sam
Od tylu lat, sam
Bo Ciebie mi brak
Ciebie mi brak
Bo Ciebie mi brak
Ciebie mi brak
To ja, ten sam
Od tylu lat, sam
Czekam
Zastanawiam się nad tym, kim jestem.
Sobą. Najłatwiej powiedzieć, ale kto z nas nie może tego samego powiedzieć o sobie?
Co osiągnęłam pominę, bo nie ma tego wiele.
Kim jestem obecnie?
No kim?
Jestem osobą dosyć mocno zakompleksioną.
Nie lubię siebie, ale wiem, że mogę być lubiana.
Potrafię.
Myślę, że potrafię wiele.
Gdybym chciała.
Może "potrafię wiele" to zbyt wiele. Potrafiłabym - brzmi lepiej, bardziej pasuje do mnie.
Jeśli nie mam motywacji - jestem leniwa, nie mam chęci do robienia czegokolwiek.
Kocham czuć się potrzebna, uważam, że bez tego nie istnieję.
Dużo się denerwuję, może nawet zbyt często.
Nie toleruję porażek. Fiasko nijak mnie motywuje. Wolę chyba poddać się niż próbować kolejny raz. Uznaję, że jeśli coś mi nie wyszło - nie nadaję się do tego.
Nie wiem, czy posiadam jakiekolwiek hobby. Lubię rysować, tworzyć, projektować.
Nie sądzę, że wychodzi mi to dobrze.
Czasem jestem zadowolona z efektów. Czasem. Rzadko.
Na ogół jestem smutną osobą, chociaż zewnętrznie ponoć emanuję zajebistą radością.
Ponoć najlepsi komicy cierpią na depresję. Tak to sobie uzasadniam.
Nie lubię, gdy ktoś od kogo nie oczekuję zainteresowania wtrąca się w moje emocje i dopytuje.
Nienawidzę kontaktu z ludźmi z którymi nie chcę mieć czegokolwiek wspólnego, na przykład osobami zaczepiającymi na ulicach.
Często mam ochotę zapaść się pod ziemię.
Nierzadko mam wrażenie, że nie urodziłam się w dobrym miejscu i czasie.
Po wielokroć mam wrażenie bycia niezrozumianą, chociaż nie uważam tego za coś dziwnego, skoro większości ludzi nie daję się poznać i tego nie chcę.
Myślę, że łatwo wpadam w uzależnienia.
Uważam, iż mam słabą wolę.
Często czuję się bezsilna, słaba, bezradna.
Lubię, gdy ludzie uważają mnie za silną i wytrwałą osobę. Nie lubię okazywać jakiejkolwiek słabości.
Często płaczę z byle powodu. Moje myśli są mocno zagmatwane. Myślę, że nie rozumiem samej siebie.
Lubię zdobywać informacje które są dla mnie w jakiś sposób ciekawe. Lubię słuchać.
Nie wiem, czemu to piszę, chyba sama nie wiem co mogłabym więcej o sobie pisać i komu to potrzebne. Uważam, że jeśli komukolwiek chciałoby się to czytać to i tak zna mnie na więcej niż jest tu opisane.
Chyba chce mi się spać.
Pomóż mi poznać samą siebie, bo może nie jestem taka, jaka myślę że jestem.
Tagi: muzyka, przemyślenia, lykke li
Jestem chyba
lekko przeziębiona,
ale nic to.
Lepiej już mi.
Oddycham dobrze.
Wciągam
powietrze;
zapalam i
wypuszczam
nosem
dym
Wstanę rano.
Mam nadzieję, że
to będzie dobry dzień.
Oni pociąg mają po 8.
Ja wstanę po 10.
Tyle sprzątania przede mną.
Ogarniania, wieszania, układania, prania etc. etc.
Do wieczora.
Wieczorem przekonamy się kto wygrał.