deception blog

Siel RorriM

Nowy wpis

Brak komentarzy

Lecz nie wiem po co.

Był bum, było dużo łał. Zeszło jednak już.
Siedzę więc pośród tych byle jakich myśli.
Nie robiąc nic. Nie mogąc spać, nie chcąc się dołować.
Serotonina zabrała Dopaminę na spacer.
BUM, BUM. Płacz z byle powodu.

Chciałaś? To CIERP jak żeś głupia.

A tylko sobie zaufać możesz i to nie „tak sobie”.
Tak naprawdę odpowiesz przed swoim wewnętrznym Bogiem,
Bowiem Bogiem Ty w sobie, a z Ciebie płynie odpowiedź.
Tylko się dostrój, sobie dowiedz, że tak właśnie żyć ma człowiek.

A tylko sobie zaufać możesz i to nie „tak sobie”.
Tak naprawdę odpowiesz przed swoim wewnętrznym Bogiem,
Bowiem Bogiem Ty w sobie, a z Ciebie płynie odpowiedź.
Tylko się dostrój, sobie dowiedz, że tak właśnie być ma.

Wiele lat już minęło od czasu, kiedy się stało, tak że
Wszystko powstało. Czasu dużo, powierzchni niemało.
A bywało, że spadało, co za bardzo dojrzewało,
Bolała śmierć w imię racji skończonych cywilizacji.

Nie skumani nic z historią, cieszmy taką się teorią,
Że totalna jednolitość lepsza jest niźli obfitość.
Różnorodność się przelewa, każdy kawał swego nieba,
Swojej ziemi, swojej wody, unikalny plan przyrody.

Pamiętam jako dziecko nieosiągalne banany,
Teraz wyciągam je z kosza i to na kilogramy.
Kilogramy łączą w tony, poprzez sklepów miliony,
Drugie pół świata jest w głodu agonii, a nasza trwoni.

A może w swojej pogoni, tak se pomyślisz raz ziomek,
Jak to głupi ten Babilon jest, a tylko powiedz:
Że twe loty nie głupoty, to już gorszy z ciebie człowiek,
Niż legalnie uchlany na streecie rzyga jak w żłobie.

Aldaron – Tylko sobie.

Rzyće?

Brak komentarzy

Notka, bo notka.
Jakoś się układa ostatnimi czasy. Mało piszę, bo chociażby w tym miesiącu mam już wyjebany transfer. Czekanie do pierwszego na nowy transfer.
Zaczęłam dziarać swój pierwszy tatuaż. W sensie „komuś”, nie sobie :)
Jest ciężko.
Z życiem.
Ze mną.
Psychiką.
Eh.

Naszła mnie taka rozkmina.
Poważny związek zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz regularnie się depilować, bo twojemu facetowi bardziej przeszkadza to, że jęczysz marudząc na swędzenie związane z odrastającymi włosami, niż sam fakt, że nie jesteś wydepilowana D:

To uczucie, gdy kolejny raz czujesz, że twój głos przegrywa z jego własnym echem dudniącym w czaszce z łomotem godnym wyjebania go stamtąd łomem.
Echo szepce powtarzające: jesteś nikim, jesteś nikim.
Ty mimo, że nie chcesz w to wierzyć wiesz, że tak jest.

Zaczynam żałować, że wciągnęłam, ale zaraz przestanę.

NIE CHCĘ BYĆ SMUTNA.
Za dużo złych myśli. Jedną z nich jesteś ty – Danielu.

Nie chcę żebyś zniknął. Nie pozwolę.
Chciałabym, byś przy mnie mógł być bezpieczny.

Jedyne, co mogę zaoferować to ja sama.




mam wrażenie, że ta piosenka towarzyszy mi całe moje życie.
Może nie tak ją pamiętałam, ale ta wersja obecnie mi odpowiada.
Poużalałabym się nad sobą, ale czas w którym mój ukochany internet załadował mi możliwość napisania czegokolwiek na blogu sprawił, że zapomniałam jak miał wyglądać zarys notki.
Tak nie miał.
Wiem, że miałam wyładować swoje emocje związane z pójściem do sklepu.
>Bądź mną
>czarnym zakolczykowanym chuj-wie-czym
>stój przy kasie
>przed tobą blond panna z koleżaneczką
>wkurw się, gdyż spojrzała na ciebie osądnym spojrzeniem dającym do zrozumienia, że ma mnie za żałosną

Panna wyglądała na 21-23 lata. To tak na moją logikę. Na żywca jednak solarium + 0,5cm warstwa fluidu którym usiłowała zatuszować pryszcze sprawiła, że wyglądała na ~35lat.
Tlenione, sianowate włosy również nie dodawały jej uroku. Tym bardziej różowa, oczojebna, pikowana, szeleszcząca kamizelka.
Permanentnie wytatuowane brwi również.
Karynizm mocno.
Powiedziałabym, że osądzam – jak ona mnie.
Ale. Jeśli jakiekolwiek może być w tym momencie. Jedyne na co zwrociłam uwagę to ten moment w którym spojrzenia się łapią. Gdybym nie wyłapała jej – miałabym na nią wyjebane.
Wkurzyło mnie po prostu to, że ktoś, kto na internetach kryje się pod hasłem „tapeciara” lub „plastik”/”barbie” może na kogokolwiek spojrzeć osądzająco.

Nie znasz? Nie oceniaj! XD
Co śmieszne – tym mottem zazwyczaj posługują się tego typu poplaski i inne karynowate maszkarony. Hehe szlachta nie pracuje/ wyższa szkoła melanżu.
WYJEBANE NA HEJTY
HEHESZKI.

To uczucie, gdy piszę tę notkę na szybko.
Nie dlatego, że coś ukrywam a temu, co by mi ze łba nie wyleciała.
Jestem z facetem który jest tak anty-internetowy, że ja-pierdolę.
Ekhem. Właśnie się zainteresował tym, co piszę.
„Pamiętnik jakiś, czy coś?” Kiwnięcie głową. „Ok, to ja już nie patrzę.”
Ogólnie chodzi o to, że raczej nigdy nie pozna adresu tego bloga, zresztą po co mu to nawet?
I tym samym w sumie wybił mnie z tego, co chciałam napisać.
Chcąc nie chcąc scenariusz powtarza się jak zawsze:
wszystko jest w porządku, do momentu jak włącza mi się Mr. Hyde i zaczynam odpierdalać.
Poniekąd cieszy mnie to, że twierdzi, że nie odpuści mimo wszystko. Mimo, że potrafię wtedy uderzyć w najczulszy punkt. Mimo, że przeze mnie potrafi płakać.

Ten sam mechanizm. Cały czas. Cały czas moja chęć odrzucenia kogoś. Kogoś, kogo nie powinnam chcieć od siebie odpędzać. Czemu? Po co? Nie wiem. Tak działam. W sumie nie będąc sobą.
Czas dokończyć piwo i jebnąć zolpidem.
Być może to taki test?
Być może nie potrafię być w związku i robię z siebie tylko męczennika. Może dwa w jednym?
Boję się tego co będzie więc próbuję to rozjebać.

Ogień

Brak komentarzy

Wychodzi na to, że w oczach swojego mężczyzny na tle koleżanek wychodzę na całkiem normalną kobietę.
Nie wiem, czy z tego powodu powinnam się cieszyć, czy co.



Eden

2 komentarzy

Żyję w domu, gdzie najdłuższymi rozmowami są kłótnie.

Od kilku dni pracuję nad jednym kawałkiem, ale mi nie wychodzi.
Wena poszła się jebać w drodze do Edenu.

ale Edenu nie ma, jest tylko hałas.



  • RSS